Ataki dronów na trzy centra danych Yandexu zakłóciły ponad 80 usług
Dwa obiekty przestały działać, a awarie odczuły firmy korzystające z Yandex Cloud, od banku po koleje. Yandex zalecił klientom uruchomienie własnych planów odtwarzania po awarii.
Między 8 a 11 października ukraińskie drony uderzyły w trzy centra danych Yandexu w Rosji: w Sasowie, Kałudze i Włodzimierzu. Obiekty w Sasowie i Włodzimierzu całkowicie wstrzymały pracę, centrum w Kałudze zostało uszkodzone. Informują o tym m.in. ITwiz (otwiera się w nowej karcie) i Ars Technica (otwiera się w nowej karcie).
W Sasowie i Włodzimierzu znajdują się trzy superkomputery, na których Yandex trenował model YandexGPT. Centrum w Kałudze, uruchomione w 2023 roku, ma moc 63 MW i ponad 3800 szaf serwerowych. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał uderzenia „symetryczną odpowiedzią” na rosyjskie ataki, które od końca września uszkodziły infrastrukturę co najmniej ośmiu ukraińskich firm i czasowo odcięły od internetu do 100 tys. gospodarstw domowych w Kijowie.
Problemy objęły ponad 80 usług Yandexu, w tym wyszukiwarkę, chmurę, płatności, przewozy osób i dostawy jedzenia. Według NetBlocks, organizacji monitorującej łączność internetową, po ataku z 11 października łączność Yandex Cloud spadła do ok. 30 proc. normy. Awarie odczuli klienci chmury, m.in. Koleje Rosyjskie, operator MegaFon, T-Bank i serwis Avito, a zakłócenia odnotowano też w Kazachstanie.
Yandex nie podał terminu odbudowy. Ekspert IT cytowany przez dziennik „Kommiersant” mówi o nawet sześciu miesiącach na wymianę sprzętu, a eksperci przywoływani przez ITwiz - o odtwarzaniu mocy obliczeniowych dla AI co najmniej do 2028 roku, m.in. z powodu sankcji na układy Nvidia. Firma zaleciła klientom uruchomienie własnych procedur disaster recovery (odtwarzania systemów po awarii), zaoferowała zastępcze serwery i porozumiała się z dostawcami Selectel, K2Cloud i VK Cloud w sprawie migracji danych.
Wcześniej podobne skutki miały ataki dronów na centra danych AWS na Bliskim Wschodzie. Niemal pół roku później firma poinformowała, że nie przywróciła dostępu do zasobów i danych przechowywanych wyłącznie w regionie Bahrajnu i w jednej ze stref dostępności (wydzielonych części regionu z osobnym zasilaniem i siecią) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dla firm zależnych od chmury oznacza to, że redundancja w obrębie jednego regionu dostawcy nie zastępuje kopii zapasowej przechowywanej poza nim.