Google zaskarża do Sądu UE nakaz dzielenia się danymi wyszukiwania
Od stycznia 2027 roku dane z wyszukiwarki Google mają trafiać także do twórców chatbotów AI. Wynik sporu zdecyduje, czy alternatywne wyszukiwarki i asystenci AI dostaną lepsze narzędzia do walki o użytkowników.
Google złożyło 28 września 2026 roku do Sądu Unii Europejskiej w Luksemburgu dwie skargi na decyzje Komisji Europejskiej. Decyzje zapadły na podstawie Digital Markets Act (DMA, unijnego rozporządzenia o rynkach cyfrowych). O sprawie informowały m.in. Reuters i Android Authority.
Pierwsza decyzja, przyjęta przez Komisję 16 lipca, nakazuje Google udostępniać od stycznia 2027 roku zanonimizowane dane o rankingu wyników, zapytaniach, kliknięciach i wyświetleniach. Odbiorcami mają być konkurencyjne wyszukiwarki, a po raz pierwszy także chatboty AI, które pełnią funkcję wyszukiwarki. Dane mogą służyć wyłącznie do ulepszania własnych usług wyszukiwania. Druga decyzja zobowiązuje Google do otwarcia do 1 sierpnia 2027 roku 11 funkcji Androida, m.in. mikrofonu, kamery i aktywacji głosowej, dla asystentów takich jak ChatGPT czy Perplexity, na tych samych zasadach co dla Gemini.
Oliver Bethell, który kieruje w Google sprawami konkurencji, stwierdził, że nakazy zmuszą firmę do przekazywania prywatnej historii wyszukiwań bez wystarczającej anonimizacji i osłabią zabezpieczenia Androida. Google złożyło też osobny wniosek o wstrzymanie wykonania nakazu dotyczącego danych do czasu wyroku.
Komisja zapowiada obronę decyzji. Według niej dane będą anonimizowane, a Google będzie mogło ocenić, czy dany odbiorca stwarza poważne ryzyko dla bezpieczeństwa lub ochrony danych. Komisja uzasadnia nakaz tym, że Google od lat ma ponad 90 proc. udziału w europejskim rynku wyszukiwania i dysponuje danymi, których konkurenci nie są w stanie odtworzyć. DuckDuckGo poparło regulatora. Jego zdaniem skarga jedynie opóźni wdrożenie przepisów.
Sama skarga nie wstrzymuje obowiązywania decyzji. Terminy pozostają w mocy, chyba że sąd postanowi inaczej, a data wyroku nie jest znana. Jeśli nakaz zacznie obowiązywać zgodnie z planem, alternatywne wyszukiwarki i asystenci AI dostaną dane, które mogą poprawić trafność ich odpowiedzi. Dla firm oznaczałoby to rosnące znaczenie widoczności także poza klasycznymi wynikami Google.