Trening z danymi: plan na sezon
Plan przygotowań do sezonu startowego ułożony wokół danych z zegarka, a nie wokół samopoczucia. Trzy bloki, dwanaście tygodni i jedna zasada: najpierw baza, potem tempo.
Większość planów treningowych rozpada się w trzecim tygodniu, ponieważ zaczyna od zbyt wysokiego progu. Ten działa odwrotnie: pierwszy miesiąc jest spokojny z rozmysłu. Budujesz objętość w niskiej intensywności i patrzysz na tętno, nie na średnią prędkość - forma przychodzi do tych, którzy potrafią na nią poczekać.
Dwanaście tygodni w trzech blokach
- Tydzień 1-4: baza tlenowa
- Tydzień 5-8: siła i technika
- Tydzień 9-12: starty kontrolne
Po każdym bloku następuje lżejszy tydzień - to nie nagroda, lecz część planu. Formę buduje regeneracja; trening jedynie składa zamówienie. Objętość rośnie najwyżej o dziesięć procent tydzień do tygodnia, a jeden trening w tygodniu pozostaje wolny: bez zegarka i bez celu.
Dane z zegarka pełnią rolę kontrolera, nie wyroczni. Poranne tętno spoczynkowe podpowiada, czy organizm przyjął obciążenie; jeśli przez kilka dni odbiega od normy, plan ustępuje miejsca regeneracji. Dyscyplina w odpuszczaniu bywa trudniejsza niż dyscyplina w trenowaniu - i to ona decyduje o sezonie.
Dane nie biegają za ciebie, ale świetnie pilnują, żebyś nie biegał za szybko.
Gdzie trenujemy razem
Raz w miesiącu spotykamy się na wspólnym treningu - mapa poniżej wskazuje miejsce zgrupowania. Tempo dopasowujemy do najwolniejszego uczestnika, bo taki jest sens wspólnych wybiegań. Wystarczy zabrać bidon i dobre nastawienie.