Sigma

Upadek Character.AI: popularność, która nie zarobiła na serwery

5 min czytania

Obraz wygenerowany przez AI: Upadek Character.AI: popularność, która nie zarobiła na serwery AI

Platforma z około 20 mln użytkowników miesięcznie wydawała na same obliczenia więcej, niż zarabiała w najlepszym miesiącu. Firmom, które budują produkty na modelach językowych albo je kupują, ten upadek pokazuje, gdzie szukać ryzyka.

Od 2,7 mld dolarów do 20 mln w ciągu dwóch lat

Character.AI to platforma do rozmów z czatbotami, które naśladują postacie fikcyjne, celebrytów i bohaterów wymyślonych przez użytkowników. W zeszłym tygodniu złożyła w sądzie w Delaware wniosek o ochronę przed wierzycielami na podstawie rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego (Chapter 11). Media zagraniczne podają datę 12 albo 13 października. Zobowiązania firmy szacuje się na 50-100 mln dol., aktywa na podobną kwotę.

W sierpniu 2024 r. Google zapłacił 2,7 mld dol. za niewyłączną licencję na technologię Character.AI. W praktyce kupił powrót założycieli, Noama Shazeera i Daniela de Freitasa, oraz części zespołu badawczego. Dziś Disney oferuje 20 mln dol. za wybrane, nieujawnione aktywa i niewyłączną licencję na część własności intelektualnej. Występuje jako stalking horse bidder, czyli oferent wyznaczający cenę wywoławczą aukcji, więc ktoś inny może go jeszcze przebić.

Sprzedaż ma się zakończyć pod koniec listopada lub na początku grudnia. Do tego czasu serwis i płatne subskrypcje działają. Jeśli odpowiedniej oferty nie będzie, platforma zostanie zamknięta.

Więcej niż cena aktywów mówią liczby dotyczące ludzi. Według dokumentu sądowego, do którego dotarł Bloomberg, Disney zgodził się złożyć oferty pracy co najmniej 60 pracownikom, czyli większości zespołu, z łącznym rocznym wynagrodzeniem szacowanym na 60 mln dol. Zdecydowana większość je przyjęła. Na same pensje Disney wyda więc rocznie trzy razy więcej, niż oferuje za aktywa. Pierwszym CTO (dyrektorem ds. technologii) koncernu jest już Karandeep Anand, były prezes Character.AI. Ten sam Disney wcześniej zarzucał platformie wykorzystywanie bez zgody postaci z jego franczyz i wysłał jej wezwanie do zaprzestania tych działań.

Rachunek, który nie miał prawa się zamknąć

Character.AI nie upadło z braku zainteresowania. Firma podaje około 20 mln aktywnych użytkowników miesięcznie, a w szczycie, w połowie 2024 r., około 28 mln. Inne źródła podają od 12 do 21,6 mln, zależnie od metryki, więc do tych liczb trzeba podchodzić ostrożnie. Kłopot leżał gdzie indziej. Dokumenty sądowe opisane przez 404 Media pokazują taki rachunek:

  • obliczenia: 13,8 mln dol. miesięcznie w 2024 r. i 10 mln dol. w 2025 r.,
  • styczeń-sierpień 2026: 56,1 mln dol. na obliczenia i 19,7 mln dol. na wynagrodzenia,
  • subskrypcje: najwyżej 2,8 mln dol. miesięcznie, okresowo poniżej 1 mln dol.,
  • wszystkie przychody, z reklamami: 5,3 mln dol. w najlepszym miesiącu,
  • strata w sierpniu 2026: około 8-9 mln dol. miesięcznie.

Nasze wyliczenie: w tym roku same obliczenia kosztowały średnio około 7 mln dol. miesięcznie. To więcej, niż firma zarobiła ze wszystkich źródeł w swoim najlepszym miesiącu. Przy 20 mln użytkowników i co najwyżej 2,8 mln dol. z subskrypcji wychodzi kilkanaście centów przychodu na użytkownika miesięcznie. Tymczasem każda rozmowa z czatbotem kosztuje, bo za każdym razem trzeba uruchomić model.

Prezes Colin Adams przyznał w oświadczeniu złożonym w sądzie, że technologia firmy jest droga w utrzymaniu, a z rentownością były problemy od początku działalności. We wniosku spółka zestawia „large and engaged user base” (dużą i zaangażowaną bazę użytkowników) z wysokimi kosztami, ryzykiem roszczeń sądowych i postępowaniami regulatorów. Pozwy rodzin, w tym matki 14-letniego chłopca, który odebrał sobie życie po obsesyjnej relacji z czatbotem platformy, pozew stanu Kentucky i śledztwa w sprawie bezpieczeństwa dzieci dokładały wydatków. Z dokumentów wynika jednak, że firma nie zarabiała także niezależnie od tych sporów.

Dlaczego produkt AI nie liczy się jak zwykły SaaS

Klasyczny SaaS (oprogramowanie w subskrypcji przez przeglądarkę) osiąga marże rzędu 80-90 proc., bo obsługa kolejnego klienta prawie nic nie kosztuje. Szacunki branżowe dla usług AI mówią o 50-60 proc. Inworld AI, firma z branży AI konwersacyjnej, a więc źródło nieneutralne, wylicza dzienny koszt AI na aktywnego użytkownika: od 0,09 dol. przy czacie tekstowym na małym otwartym modelu do 18,24 dol. przy rozmowie głosowej na flagowym modelu OpenAI. Gdy płaci około 3 proc. użytkowników, jeden subskrybent musi pokryć koszty około 33 osób.

Character.AI robiło to, co zwykle się radzi. Uprościło modele i przeniosło część zadań na tańszą infrastrukturę. Porzuciło budowę własnych modeli bazowych na rzecz dostrajania modeli z otwartymi wagami. Zwalniało ludzi, w połowie 2025 r. wprowadziło reklamy, a na początku 2026 r. płatne funkcje dodatkowe. Koszty obliczeń spadły mniej więcej o połowę, ale strata wciąż wynosiła miliony dolarów miesięcznie.

Tu przydaje się zastrzeżenie do popularnej rady. Lightning AI, dostawca narzędzi do budowy modeli, przekonuje w materiale Business Insider Polska, że większe oszczędności niż polowanie na tańsze tokeny (jednostki rozliczania zapytań) daje budowa mniejszych modeli, dopasowanych do danych i zadań firmy. Rada brzmi rozsądnie, ale trzeba pamiętać, że jej autor sam na niej zarabia. Przypadek Character.AI pokazuje granicę tej rady: tańszy model obniża rachunek, ale nie naprawi produktu, który przynosi kilkanaście centów z subskrypcji na użytkownika.

Co dzieje się z danymi, gdy dostawca znika

Oferta Disneya nie obejmuje danych użytkowników ani historii czatów. Mogą one zostać sprzedane osobno, innemu nabywcy. Firma zapewnia, że praktyki ochrony danych się nie zmieniły, ale jej polityka prywatności od sierpnia 2025 r. dopuszcza przekazanie danych przy sprzedaży aktywów. Chodzi o prywatne rozmowy, także głosowe, informacje o zdrowiu psychicznym, wiek i identyfikatory urządzeń.

Koalicja 40 prokuratorów generalnych stanów USA złożyła w postępowaniu zastrzeżenia i domaga się dziewięciu wiążących warunków dla każdego nabywcy. Wśród nich są weryfikacja wieku, terminy na usunięcie danych i ograniczenie trenowania modeli na prywatnych rozmowach bez wyraźnej zgody. Prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James zwróciła uwagę, że firma zebrała jedne z najbardziej prywatnych myśli, jakimi dzieci kiedykolwiek się dzieliły, a teraz te rozmowy mogą trafić do najwyżej licytującego. Punktem odniesienia jest sprawa 23andMe z 2025 r.: amerykańska Federalna Komisja Handlu uznała wtedy, że obietnice prywatności wiążą także nabywcę aktywów z upadłości.

Pytania do zadania przed umową z dostawcą AI

Dla firm, które budują produkty na modelach językowych albo kupują je od start-upów, z tej historii wynika lista pytań kontrolnych:

  • Ile kosztuje obsługa jednego aktywnego użytkownika i kto płaci za obliczenia, gdy użycie rośnie?
  • Jaka część użytkowników płaci i czy ich wpłaty pokrywają koszt darmowych kont?
  • Czy umowa pozwala wyeksportować dane i usunąć je u dostawcy w określonym terminie?
  • Co mówi polityka prywatności dostawcy o sprzedaży aktywów i przejęciu?
  • Czy usługę da się przenieść do innego dostawcy albo uruchomić na mniejszym modelu?

Ostatecznie lekcja jest prosta: popularność produktu AI niczego nie dowodzi, dopóki przychód na użytkownika nie przekracza kosztu jego obsługi. Ten rachunek warto policzyć przed podpisaniem umowy, a nie w sądzie upadłościowym.

Najważniejsze w skrócie

  • Character.AI złożyło w połowie października 2026 r. wniosek o ochronę na podstawie Chapter 11, przy zobowiązaniach szacowanych na 50-100 mln dol.
  • W 2026 r. obliczenia kosztowały firmę średnio około 7 mln dol. miesięcznie, a przychody w najlepszym miesiącu wyniosły 5,3 mln dol.
  • Disney oferuje 20 mln dol. za wybrane aktywa i zaproponował pracę co najmniej 60 pracownikom z roczną pulą wynagrodzeń około 60 mln dol.; oferta może zostać przebita na aukcji.
  • Uproszczenie modeli, tańsza infrastruktura i przejście na modele z otwartymi wagami obniżyły koszty obliczeń mniej więcej o połowę, ale nie zlikwidowały milionowych strat.
  • Dane użytkowników nie wchodzą w transakcję z Disneyem i mogą zostać sprzedane osobno, a 40 prokuratorów generalnych stanów USA domaga się wiążących warunków ochrony danych dla każdego nabywcy.

Nie udało się pobrać streszczenia. Odśwież stronę i spróbuj ponownie.

Czytaj także

Nie ma jeszcze treści do wyświetlenia.