Sigma

Znak wodny w ChatGPT łatwo zatrzeć. Co z tego wynika dla firm piszących z AI?

5 min czytania

Obraz wygenerowany przez AI: Znak wodny w ChatGPT łatwo zatrzeć. Co z tego wynika dla firm piszących z AI? AI

OpenAI w najbliższych tygodniach domyślnie włączy znakowanie tekstów z ChatGPT i Codex w Unii Europejskiej. Według testów samej firmy wystarczy przeredagować piątą część tekstu, by detektor w większości przypadków przestał go rozpoznawać.

OpenAI ogłosiło, że w najbliższych tygodniach zacznie automatycznie oznaczać teksty generowane przez ChatGPT i narzędzie programistyczne Codex u użytkowników z Unii Europejskiej. Zmiana obejmuje wszystkie plany abonamentowe. Poza UE funkcja będzie dostępna, ale domyślnie wyłączona.

Firma nie robi tego z własnej inicjatywy. Od 2 sierpnia obowiązuje art. 50 unijnego AI Act. Wymaga on, by treści wygenerowane przez AI dało się rozpoznać maszynowo. Nie chodzi o napis „wygenerowano przez AI” pod każdym akapitem, tylko o sygnał, który odczyta oprogramowanie. Sprawdziliśmy, czy taki znak realnie odróżni tekst maszynowy od ludzkiego i co to oznacza dla firm, które piszą z pomocą AI oferty, posty i ogłoszenia o pracę.

Jak działa textGrain, czyli znak ukryty w doborze słów

System OpenAI nazywa się textGrain. Jest rozwiązaniem własnym firmy, a jego działanie opisano w opublikowanym artykule technicznym. Nie dodaje do tekstu ukrytych znaków, spacji ani metadanych, bo te znikają przy zwykłym kopiowaniu i wklejaniu.

Znak powstaje na etapie wyboru kolejnych słów. Model językowy przy każdym kolejnym słowie (tokenie) oblicza, jakie wyrazy mogą się pojawić. textGrain dzieli je na dwie grupy na podstawie tajnego klucza i poprzedzającego fragmentu tekstu. Potem lekko faworyzuje słowa z grupy uprzywilejowanej, o ile nie psuje to sensu ani płynności. Człowiek nie zauważy różnicy. Detektor, który zna klucz, widzi za to statystyczną nadwyżkę słów z jednej grupy.

Detektor nie będzie publiczny. OpenAI udostępni go ograniczonej liczbie badaczy i organizacji, a pozostali będą mogli ubiegać się o dostęp. Firma tłumaczy to ograniczeniami samej technologii. Woli też nie ułatwiać pisania narzędzi, które automatycznie usuwają znak.

Testy samej firmy pokazują, jak kruchy jest ten znak

W najlepszym scenariuszu z testów OpenAI detektor rozpoznaje oznaczony tekst w 92 proc. przypadków. To przyzwoity wynik, ale nie pewność. Gorzej wypada edycja. Według tych samych testów zmiana 10 proc. tekstu obniża skuteczność wykrywania o prawie 30 proc., a zmiana 20 proc. tekstu o prawie 75 proc.

Skuteczność spada także przy krótkich fragmentach i tekstach przetłumaczonych. Jest też wyraźnie niższa tam, gdzie model ma mało swobody w doborze słów, na przykład w tekstach matematycznych. Zwykła redakcja, zmiana szyku zdań czy podmiana synonimów wystarczą, by zatrzeć wzorzec. Tekst przepuszczony przez inny model z prośbą o przepisanie „własnymi słowami” traci znak całkowicie. Ars Technica ocenia, że to wyniki zbliżone do wcześniejszych, podobnych systemów znakowania.

Wniosek jest prosty: brak znaku niczego nie dowodzi. Tekst mógł powstać w innym modelu, zostać skrócony, przetłumaczony albo poprawiony przez człowieka. Detektor znajdzie więc głównie teksty osób, które nie zadały sobie trudu, by je zmienić.

Znak mówi o udziale AI, nie o autorstwie

OpenAI samo zastrzega, że wykrywanie może dawać zarówno fałszywe alarmy, jak i przeoczenia. W komunikacie firma opisuje też, czego znak w ogóle nie mierzy:

[Znaki wodne] mogą wskazywać, że system OpenAI wygenerował lub przetworzył część fragmentu tekstu, ale nie to, jak wiele ludzkiego osądu, redakcji czy kreatywności w niego włożono.
OpenAI, komunikat firmy

To zastrzeżenie ma praktyczne znaczenie. Autor, który użył ChatGPT tylko do wygładzenia stylu albo przetłumaczenia własnego tekstu, może dostać ten sam sygnał co ktoś, kto wkleił gotową odpowiedź. Gdy w sierpniu podobne znakowanie wprowadził Anthropic w modelu Claude, użytkownicy na forach branżowych protestowali właśnie z tego powodu. Ich argument: to oni dostarczają kontekst, strukturę i decyzje merytoryczne, a model jest narzędziem jak edytor tekstu.

Różni się też zasięg. Anthropic włączył znakowanie globalnie. OpenAI robi to domyślnie tylko tam, gdzie wymaga tego prawo, a w API (interfejsie programistycznym, przez który firmy podłączają modele do własnych narzędzi) zostawia funkcję wyłączoną z opcją włączenia. Firmy korzystające z modeli przez własne integracje same zdecydują więc, czy ich treści będą nosić znak.

Co z tego wynika dla marketingu, sprzedaży i HR

Znak wodny to obowiązek dostawcy modelu, czyli OpenAI. Firma, która publikuje treści stworzone z pomocą AI, ma w AI Act osobne obowiązki jako użytkownik systemu. Dotyczą one między innymi tekstów publikowanych w celu informowania opinii publicznej o sprawach interesu publicznego. Według analiz kancelarii prawnych, m.in. Orrick, Mishcon de Reya i Herbert Smith Freehills Kramer, obowiązek ujawnienia nie ma zastosowania, gdy tekst przeszedł rzetelną ludzką redakcję, a konkretna osoba lub podmiot bierze za publikację odpowiedzialność redakcyjną. Te same analizy, powołując się na wytyczne Komisji Europejskiej, wskazują, że zwykłe poprawki pisowni, gramatyki czy formatu nie wchodzą w zakres art. 50.

Regulacja ma zasięg poza Unią: obejmuje także firmy spoza UE, jeśli wynik działania ich systemu trafia do użytkowników w Unii. Za naruszenia obowiązków przejrzystości grożą kary do 15 mln euro albo 3 proc. globalnego rocznego obrotu, zależnie od tego, która kwota jest wyższa.

Dla działów, które codziennie korzystają z AI, rozsądniej jest więc oprzeć się na własnym procesie niż na znaku wodnym. W praktyce oznacza to:

  • spisanie, do jakich treści zespół używa AI i kto je zatwierdza,
  • dokumentowanie ludzkiej redakcji: kto sprawdził tekst, według jakich zasad i kto za niego odpowiada,
  • rezygnację z detektorów AI jako dowodu w rekrutacji czy ocenie pracowników,
  • sprawdzenie, czy w integracjach przez API znakowanie ma być włączone.
Wynik detektora to wskazówka, nie wyrok. Nie odrzucaj kandydata ani nie oskarżaj pracownika czy podwykonawcy wyłącznie na podstawie wykrytego lub niewykrytego znaku wodnego.

To, czy konkretna publikacja wymaga oznaczenia, zależy od jej charakteru i kontekstu. Przy wątpliwościach warto skonsultować się z prawnikiem znającym AI Act, bo część interpretacji dopiero się kształtuje.

Czy to działa? Jako narzędzie statystyczne tak, jako dowód nie

textGrain ma odpowiedzieć na literę przepisu: tekst z ChatGPT w UE będzie oznaczony w sposób czytelny dla maszyn. Nie rozstrzygnie jednak, kto napisał tekst, który ktoś choć trochę przeredagował. Branża traktuje znaki wodne jako jeden z elementów śledzenia pochodzenia treści, obok metadanych C2PA (standardu zapisującego informacje o pochodzeniu plików) stosowanych głównie w obrazach i wideo. Żadna z tych metod nie jest szczelna.

Dla firm wniosek redakcji jest praktyczny. Znak wodny nie zwalnia z odpowiedzialności za publikowane treści i nie zastąpi wewnętrznych zasad pracy z AI. Bezpieczniej mieć udokumentowany proces redakcji niż liczyć na to, że detektor kiedyś coś rozstrzygnie.

Najważniejsze w skrócie

  • OpenAI w najbliższych tygodniach domyślnie włączy znak wodny textGrain w tekstach z ChatGPT i Codex w Unii Europejskiej, a w API zostawi go jako opcję.
  • Według testów OpenAI detektor rozpoznaje oznaczony tekst w najlepszym razie w 92 proc. przypadków, a zmiana 20 proc. tekstu obniża skuteczność o prawie 75 proc.
  • Brak znaku nie dowodzi ludzkiego autorstwa, a jego obecność nie mówi, ile pracy włożył człowiek.
  • Według analiz kancelarii firmy publikujące teksty AI w sprawach interesu publicznego nie muszą ich oznaczać, jeśli przeszły one rzetelną ludzką redakcję z przypisaną odpowiedzialnością.
  • Za naruszenie obowiązków przejrzystości AI Act grożą kary do 15 mln euro lub 3 proc. globalnego obrotu.

Nie udało się pobrać streszczenia. Odśwież stronę i spróbuj ponownie.