Ile kosztuje robot zamiast pracownika i kiedy to się naprawdę opłaca?
Inwestorzy wydają rekordowe kwoty na roboty, które mają zastąpić brakujących ludzi na budowach, w fabrykach i magazynach. Sprawdziliśmy, ile taki robot kosztuje w porównaniu z etatem i gdzie te wyliczenia wytrzymują zderzenie z praktyką.
Pieniądze płyną tam, gdzie brakuje ludzi
Spółki łączące budownictwo z robotyką zebrały w tym roku, do 29 października, około 1,6 mld dol. Według Crunchbase to ponad cztery razy więcej niż w całym 2025 r. (389 mln dol.) i trzy razy więcej niż w dotychczas rekordowym 2021 r. (506 mln dol.). Liczba rund prawie się nie zmieniła: 30 wobec 28 rok wcześniej. Pieniądze nie trafiają więc do większej liczby firm, tylko w większych kwotach do kilku z nich. Bedrock Robotics, Icon i Gravis Robotics zebrały razem około 83 proc. całej puli.
Powód jest prozaiczny. W tegorocznym sondażu amerykańskiego zrzeszenia wykonawców AGC i organizacji szkoleniowej NCCER 42 proc. firm wskazało brak pracowników jako przyczynę opóźnień. To najczęściej wymieniana przyczyna, a 87 proc. firm ma otwarte wakaty na stanowiskach fizycznych. Boom na budowę centrów danych dla AI jeszcze zaostrza konkurencję o ludzi: 58 proc. firm, które przy nich pracowały, odczuło silniejszą walkę o pracowników. W przemyśle jest podobnie. Deloitte i The Manufacturing Institute szacują, że do 2033 r. w amerykańskich fabrykach może zostać nieobsadzonych 1,9 mln miejsc pracy.
Humanoid w abonamencie, czyli pierwszy cennik na stole
Najwięcej twardych liczb przyniósł debiut Agility Robotics. Producent humanoida Digit wszedł 5 listopada na Nasdaq przez fuzję ze SPAC, czyli spółką celową powołaną po to, by wprowadzić inną firmę na giełdę. Jako pierwszy taki producent w USA musiał pokazać swoje założenia biznesowe w dokumentach dla amerykańskiego nadzoru giełdowego.
W modelu najmu RaaS (robot jako usługa) klient płaci około 25 000 dol. jednorazowo za dostawę i wdrożenie. Do tego dochodzi 8 500 dol. miesięcznie za oprogramowanie i serwis, czyli około 102 000 dol. rocznie. Przy zakupie płaci 200 000 dol. za sprzęt, 20 000 dol. za wdrożenie i 36 000 dol. rocznie za oprogramowanie i serwis. Robot ma działać około pięciu lat i pracować ponad 20 godzin na dobę: dziewięć minut ładowania baterii daje 90 minut pracy.
Dyrektor finansowy Michael Beer przekonywał analityków, że najem zastępuje 200 000 dol. rocznych kosztów pracy kosztem około 100 000 dol. Zakup ma zastąpić 1,1 mln dol. płac w ciągu pięciu lat kosztem około 400 000 dol. Ta druga liczba zgadza się z cennikiem: 220 000 dol. na start plus pięć lat opłat po 36 000 dol. daje dokładnie 400 000 dol.
Warunek kryje się gdzie indziej. Według naszych wyliczeń 200 000 dol. rocznie to nie jedna pensja, tylko praca na kilka zmian. Dla porównania mediana płacy operatora maszyn budowlanych w USA wynosi według urzędu statystyki pracy BLS około 59 600 dol. rocznie, i to bez benefitów i nadgodzin, czyli mniej niż pełny koszt dla pracodawcy. Robot wygrywa więc tam, gdzie pracuje niemal całą dobę. Na jednej zmianie wynik wychodzi zupełnie inny.
Gdy oferujemy roboty jako usługę, ryzyko dla klienta jest znacznie mniejsze, bo zwrot z inwestycji ma od pierwszego dnia. Płaci stawkę porównywalną z kosztem pracy człowieka.
Czy to działa? Humanoidy dopiero zdają egzamin
Agility sama przyznaje w prospekcie, że humanoidy nie zostały sprawdzone w dużej skali. W 2025 r. spółka miała 1,8 mln dol. przychodu i 140 mln dol. straty operacyjnej. Portfel zamówień przekracza 300 mln dol. Jego trzon to kontrakt nieujawnionego klienta na 1000 robotów w trzyletnim abonamencie. Wychodzi około 100 000 dol. na robota rocznie, czyli tyle, ile wynika z cennika. Pieniądze wpłyną jednak tylko wtedy, gdy Agility dotrzyma umownych terminów i parametrów produktu.
Nowy Digit 5 będzie dostępny dopiero od 2027 r. i podniesie do około 22,7 kg. Wcześniejsze wersje Digita pracują już u kilku klientów: w magazynach GXO, w fabryce Schaefflera i u Toyoty w Kanadzie. Inwestorzy byli jednak ostrożni. Około 61,5 proc. akcjonariuszy SPAC zażądało zwrotu pieniędzy, co zmniejszyło środki na rachunku powierniczym spółki celowej z około 424 mln do 164 mln dol. Analityk The Motley Fool radzi, by nie traktować długoterminowych projekcji Agility jak wiążącej prognozy, tylko poczekać na wyniki z kilku kwartałów. Sam Hurst studzi oczekiwania wobec zastosowań poza halą:
Digit 5 nie wejdzie do twojego salonu i nie pozmywa naczyń. Nikt tego nie zrobi.
Koparki i wózki: dojrzalsza część rynku, ale bez cenników
Dalej zaszły roboty, które nie udają człowieka, tylko przejmują jedną maszynę albo jedno zadanie. Bedrock Robotics przerabia istniejące koparki na autonomiczne i zebrał w tym roku 870 mln dol. przy wycenie 4,1 mld dol. Według firmy jej koparki od sierpnia pracują bez operatorów na komercyjnych budowach w Teksasie i Nevadzie. Cennika Bedrock nie publikuje. Wiadomo tylko, że sama koparka kosztuje od 0,5 do 1,5 mln dol. Analitycy radzą więc porównywać koszt przemieszczenia jednostki ziemi, a nie stawkę operatora. Przestoje, paliwo, poprawki i dostępność sprzętu potrafią ważyć więcej niż pensja.
Podobnie jest w fabrykach. Gliwicki Aformic, wydzielony z firmy automatyki przemysłowej AIUT, zebrał 6,95 mln dol. (około 27 mln zł) w rundzie prowadzonej przez amerykański fundusz Veteran Ventures Capital, z udziałem m.in. ff Venture Capital. Jego autonomiczne roboty mobilne (AMR) wożą części między magazynem a linią produkcyjną u klientów takich jak Toyota, Hitachi i 3M. Według spółki w ciągu roku przejechały blisko 300 tys. km i obsługują ponad 5 tys. zleceń dziennie. Branżowy serwis Tectonic podaje, że w 2025 r. Aformic miał około 10 mln dol. przychodu. Ceny robotów firma nie podaje. Branżowe szacunki mówią o typowym zwrocie z wdrożenia AMR po 18-24 miesiącach, ale to wyliczenia poradnikowe, nie dane audytowane. W tym samym tygodniu Tutor Intelligence zebrał 75 mln dol. od funduszu a16z (Andreessen Horowitz) na roboty wynajmowane fabrykom na godziny.
Jak policzyć robota we własnej firmie
Nasz wniosek: rachunek „robot zamiast etatu” już się zamyka, ale w wąskich warunkach. Liczby z prospektu Agility i deklaracje producentów to punkt wyjścia, nie dowód. Zanim firma zacznie rozmowę z dostawcą, warto sprawdzić cztery rzeczy:
- czy zadanie jest powtarzalne i odbywa się w uporządkowanym otoczeniu,
- czy robot będzie pracował na dwie lub trzy zmiany, a nie na jedną,
- czy porównujemy pełny koszt pracy, z benefitami i przestojami, a nie samą pensję,
- czy najem z możliwością rezygnacji pozwala sprawdzić robota bez kupowania sprzętu.
Najlepiej udokumentowane są dziś roboty transportowe w fabrykach i maszyny budowlane po przeróbce. Humanoidy mają pierwszy publiczny cennik, ale też straty operacyjne rzędu 140 mln dol. rocznie i nowy model dostępny dopiero od 2027 r. Kto ma dziś problem z obsadzeniem zmian, powinien najpierw przyjrzeć się prostszym robotom.