Sigma

Upały w pracy od 2027 r. Co firma powinna policzyć jeszcze tej zimy?

5 min czytania

Obraz wygenerowany przez AI: Upały w pracy od 2027 r. Co firma powinna policzyć jeszcze tej zimy? AI

Od 11 stycznia 2027 r. polskie prawo pracy po raz pierwszy wyznaczy temperaturę, przy której pracę trzeba przerwać. Dla jednych firm to wydatek kilku tysięcy złotych, dla innych miliony i lata inwestycji. Decyzje warto podjąć przed wiosną.

Upał w pracy do tej pory był w Polsce sprawą dobrej woli i butelki wody. Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ), mówił, że poza obowiązkiem zapewnienia napojów to było „praktycznie wszystko, jeśli chodzi o takie twarde, prawne rozwiązania”. Nowe rozporządzenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej to zmienia. Konfederacja Lewiatan, organizacja pracodawców, ostrzega, że część zakładów zapłaci za dostosowanie od kilku do kilkunastu milionów złotych.

Sprawdziliśmy, ile kosztuje przygotowanie różnych typów firm i które wydatki opłaca się zaplanować teraz, a nie w lipcu.

Dwa progi: najpierw działania ochronne, potem przerwa w pracy

Rozporządzenie wprowadza dwa poziomy obowiązków. Pierwszy to progi, po których pracodawca musi chronić ludzi przed upałem: 28°C przy pracy w pomieszczeniu i 25°C przy pracy ciężkiej w pomieszczeniu. Do wyboru ma środki techniczne i organizacyjne: chłodzenie, dodatkowe przerwy, krótszy dzień pracy albo inny harmonogram, który omija najgorętsze godziny.

Drugi poziom to limity, po których pracę trzeba wstrzymać:

  • 35°C w pomieszczeniach, przy każdym rodzaju pracy,
  • 32°C na otwartej przestrzeni, ale tylko przy pracach ciężkich,
  • w obu przypadkach liczy się rzeczywisty pomiar, a nie prognoza pogody.

Praca ciężka ma definicję opartą na wydatku energetycznym: powyżej 1500 kcal na zmianę u mężczyzn i powyżej 1000 kcal u kobiet. Przepis o wstrzymaniu pracy nie jest bezwzględny, bo zawiera zastrzeżenie „chyba że względy technologiczne na to nie pozwalają”. Pracodawcy zwracają jednak uwagę, że tych względów nikt nie zdefiniował.

Miliony dla hali, kilka tysięcy dla biura

Koszt dostosowania zależy przede wszystkim od tego, gdzie i jak się pracuje. W małym biurze albo lokalu usługowym zwykle wystarczy klimatyzator typu split. Według cen rynkowych podawanych przez branżowy portal GlobEnergia jedno urządzenie z montażem przez certyfikowaną firmę kosztuje około 3,5-5 tys. zł. Mikrofirma nie ma tu bariery technicznej, ma tylko pytanie o budżet i termin.

W hali produkcyjnej skala jest zupełnie inna. Według szacunków branżowego serwisu CoBouw wentylacja mechaniczna kosztuje od 40 do 150 zł za metr kwadratowy, a pełna klimatyzacja od 500 do 1500 zł. Przeliczyliśmy to orientacyjnie dla hali o powierzchni 2 000 m²: sama wentylacja to 80-300 tys. zł, klimatyzacja od 1 do 3 mln zł. Przy kilku halach szybko dochodzi się do kwot, o których mówi Lewiatan.

Do tego dochodzi rachunek za prąd. Lewiatan zarzuca, że ocena skutków regulacji pominęła wyraźnie większe zużycie energii na chłodzenie. Według organizacji w części zakładów instalacji w ogóle nie da się dobudować, bo konstrukcja budynku nie przeniesie dodatkowych urządzeń. Modernizacja infrastruktury może potrwać od trzech do pięciu lat, a więc dłużej niż zostało do pierwszego lata z nowymi przepisami.

Szacunek „od kilku do kilkunastu milionów złotych” pochodzi ze wstępnych analiz Lewiatana. W dostępnych materiałach nie ma metodologii tych wyliczeń ani przykładu konkretnej firmy, która podała własny koszt.

Organizacja pracy kosztuje mniej niż instalacja

Na budowie klimatyzacji się nie zamontuje. Tam narzędziem jest kalendarz: wcześniejsze rozpoczęcie zmian, przerwy w południe, przesunięcie najcięższych prac na chłodniejsze dni. Taki plan kosztuje głównie czas kierownika i ewentualne dodatki za pracę w innych godzinach. Zaniechanie oznacza za to ryzyko przestoju w środku sezonu, gdy terminy umów są najbardziej napięte.

Najtrudniej mają zakłady z produkcją ciągłą. Linii nie da się zatrzymać na czas upału, a przestój oznacza opóźnione zamówienia i zmniejszoną produkcję. W magazynach dochodzi niepewność, czy limity obejmują strefy przeładunku i jak traktować kierowców. Lewiatan wskazuje też, że nie wiadomo, co z procesem rozpoczętym w niższej temperaturze, gdy w trakcie zrobi się goręcej.

Wstrzymanie pracy zależy od faktycznego pomiaru, ale według Lewiatana rozporządzenie nie określa procedury mierzenia temperatury. Ustal już teraz, gdzie, czym i jak często mierzysz, i zapisuj wyniki. Taki rejestr przyda się, gdy w zakładzie pojawi się inspektor pracy.

Pracodawcy chcą zmian, związkowcy bronią przepisów

Konfederacja Lewiatan wystąpiła do minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk o wstrzymanie wejścia rozporządzenia w życie. Postuluje ponowne konsultacje, rzetelną ocenę skutków regulacji i rozwiązania dopasowane do branż zamiast sztywnych limitów.

Postulujemy wstrzymanie wejścia w życie rozporządzenia, ponowne przeprowadzenie konsultacji z przedsiębiorcami, ekspertami i stroną społeczną oraz przygotowanie rzetelnej oceny skutków regulacji.
Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan

OPZZ ocenia te same przepisy odwrotnie. Związkowcy od lat domagali się twardego limitu temperatury, a zaostrzoną wersję projektu Paweł Śmigielski z OPZZ ocenił jako „ukłon w kierunku pracowników”. Zaznaczył przy tym, że „diabeł tkwi w szczegółach”. W materiałach dostępnych publicznie nie znaleźliśmy odpowiedzi ministerstwa na postulaty pracodawców. Planowanie inwestycji pod to, że przepisy zostaną odłożone, jest więc obecnie zakładem, a nie strategią.

Co zrobić przed wiosną

Naszym zdaniem rachunek „koszt i zwrot” najlepiej wygląda dla firm, które zaczną teraz. Zimą montażyści mają wolne terminy, a kosztorys można spokojnie porównać. Brak przygotowania ma swoją cenę także dziś: inspektor Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) może nakazać wstrzymanie prac zagrażających zdrowiu, a za naruszenie przepisów BHP grozi grzywna od 1000 do 30 000 zł. Trudna sytuacja finansowa nie usprawiedliwia złych warunków pracy. Proponujemy kolejność:

  1. Zmapuj stanowiska: pomieszczenie czy plener, praca lekka czy ciężka.
  2. Zmierz, jak było latem, jeśli masz dane, albo zaplanuj pomiary od wiosny.
  3. Wycen chłodzenie tam, gdzie jest technicznie możliwe, i rozłóż inwestycję na etapy.
  4. Przygotuj harmonogramy letnie, przerwy i zasady pracy zdalnej tam, gdzie się da.
  5. Zapisz, które procesy uznajesz za niemożliwe do przerwania, i uzasadnij to technologicznie.

Mała firma usługowa zamknie temat jednym zakupem, ale klimatyzację powinien zamontować wykonawca z certyfikatem F-gaz (uprawnieniem do pracy z gazami fluorowanymi). Za montaż bez certyfikatu inspekcja ochrony środowiska nakłada na wykonawców kary administracyjne od 600 do 15 000 zł. Duży zakład nie zdąży z pełną modernizacją do lata 2027 r. Może jednak do tego czasu mieć harmonogramy, pomiary i plan inwestycji, który pokaże inspektorowi, że firma działa, a nie czeka.

Najważniejsze w skrócie

  • Od 11 stycznia 2027 r. pracę trzeba będzie wstrzymać po przekroczeniu 35°C w pomieszczeniach i 32°C przy pracy ciężkiej na otwartej przestrzeni.
  • Działania ochronne, takie jak chłodzenie, przerwy czy zmiana harmonogramu, będą obowiązkowe już od 28°C w pomieszczeniu i od 25°C przy pracy ciężkiej w pomieszczeniu.
  • Konfederacja Lewiatan szacuje koszt dostosowania niektórych zakładów na kilka do kilkunastu milionów złotych, a modernizację na trzy do pięciu lat.
  • Mała firma usługowa zapłaci za klimatyzator split z certyfikowanym montażem około 3,5-5 tys. zł.
  • Lewiatan żąda wstrzymania rozporządzenia, a OPZZ uznaje je za postęp dla pracowników.
  • Zimą warto zmapować stanowiska, ustalić sposób pomiaru temperatury, zaplanować letnie harmonogramy i wycenić chłodzenie.

Nie udało się pobrać streszczenia. Odśwież stronę i spróbuj ponownie.