Meta chce czytać strony firm. Czy da się odmówić trenowania AI?
Polscy wydawcy proszą UOKiK o zablokowanie nowych warunków Mety, które od 20 listopada pozwolą jej kopiować treści z firmowych stron. W Norwegii sąd już je wstrzymał, a Google, Microsoft i OpenAI zapowiadają wspólną regułę, którą strona może wyłączyć swoje treści z trenowania AI.
Od 20 listopada firmy korzystające z biznesowych usług Mety mają przyjąć nowe warunki handlowe. Najwięcej sprzeciwu budzi tzw. klauzula crawlingowa. Daje ona koncernowi zgodę na to, by jego automatyczne programy przeszukiwały, kopiowały, przechowywały i analizowały zawartość stron internetowych użytkowników biznesowych. Polska Izba Wydawców Prasy (PIW) i Bonnier Business Polska, wydawca „Pulsu Biznesu”, uznały to za nadużycie pozycji dominującej i zawiadomiły Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Na razie spór toczą media, ale dotyczy każdej firmy, która ma profil na Facebooku lub Instagramie albo kupuje tam reklamy. Stawką jest to, kto decyduje, czy treści z firmowej strony trafią do systemów sztucznej inteligencji.
Co dokładnie zmieniają nowe warunki Mety
Nowe zasady miały obowiązywać od 30 października, ale Meta przesunęła termin na 20 listopada. Według wydawców klauzula pozwala korzystać m.in. ze scraperów i botów, czyli programów automatycznie pobierających zawartość stron. Obejmuje też tworzenie testowych danych logowania. Wydawcy ostrzegają, że to otwiera drogę do omijania rejestracji i paywalli (płatnych zapór) oraz do treści dostępnych tylko dla subskrybentów.
Pierwsza wersja warunków wprost mówiła o trenowaniu modeli. Około 16 października Meta usunęła słowo „train”, a obecny zapis mówi o wykorzystaniu treści do rozwijania, ulepszania, badania i utrzymywania produktów reklamowych i biznesowych. European Publishers Council, organizacja zrzeszająca europejskich wydawców, uważa tę zmianę za kosmetyczną: nowe sformułowanie nie wyklucza wyraźnie trenowania AI ani generowania odpowiedzi i streszczeń.
Meta ma inne zdanie. Jej rzecznik Daniel Roberts mówił, że sporne zapisy dotyczą wyłącznie reklam i produktów komercyjnych, a właściciele stron nadal mogą blokować crawlery koncernu w pliku robots.txt (pliku na serwerze, w którym strona informuje roboty, czego nie wolno im pobierać).
Czy firma może się nie zgodzić
Krótko: może, ale za cenę rezygnacji z usług. Według PIW zgoda na klauzulę jest warunkiem dalszego korzystania ze stron na Facebooku i Instagramie oraz z narzędzi reklamowych i analitycznych Mety. Nie da się odrzucić samej klauzuli i zachować reszty. Korzystanie z produktów reklamowych po 20 listopada będzie oznaczało akceptację nowych warunków.
Zapis w robots.txt, na który powołuje się Meta, to sygnał techniczny, a nie wyłączenie z umowy. Wydawcy zwracają uwagę, że z zewnątrz trudno ustalić, który robot działa w czyim imieniu i w jakim celu. Do tego dochodzi prawo autorskie: PIW uważa, że nowe warunki osłabiają prawa pokrewne wydawców prasy i mechanizm TDM opt-out, czyli sprzeciw wobec eksploracji tekstów i danych. Według izby treści raz włączone do systemów AI Mety mogą być w praktyce niemożliwe do zidentyfikowania i usunięcia.
Oslo zatrzymało Metę, Warszawa czeka na urząd
W pismach do prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego PIW i Bonnier powołują się na art. 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, polską ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów oraz Akt o rynkach cyfrowych (DMA), który nakłada na największe platformy obowiązek uczciwych i niedyskryminujących warunków dla klientów biznesowych. Wnioskują o środki tymczasowe zakazujące stosowania klauzuli wobec wydawców w Polsce oraz o poinformowanie o sprawie Komisji Europejskiej i ocenę, czy postępowanie nie powinno toczyć się na poziomie unijnym. Na razie to zawiadomienie i wniosek; brak informacji, by urząd wszczął postępowanie.
Norwegia jest krok dalej. 28 października sąd w Oslo wydał tymczasowy zakaz wprowadzenia nowych warunków. Wniosek złożyło norweskie zrzeszenie firm medialnych MBL w imieniu dziesięciu firm, m.in. nadawcy publicznego NRK, Schibsted, agencji NTB oraz grup Amedia, Polaris i Aller. Sąd uznał na wstępnym etapie, że Meta może nadużywać pozycji dominującej, a wydawcy ryzykują nieodwracalną utratę kontroli nad dziennikarstwem. Orzeczenie zapadło bez wysłuchania Mety, która może wnioskować o rozprawę z udziałem obu stron. To zakaz tymczasowy, który ma obowiązywać do prawomocnego rozstrzygnięcia, a nie wyrok w sprawie.
Dzień później, 29 października, brytyjski urząd ds. konkurencji CMA otworzył postępowanie wyjaśniające wobec Mety. Przy potwierdzeniu naruszenia grozi kara do 10 proc. globalnego obrotu. Meta odpowiada, że nie ma podstaw do postępowania. Krytyka płynie też od agencji prasowych zrzeszonych w MINDS International:
„Niedopuszczalne jest, aby globalna firma technologiczna wykorzystywała swoją pozycję rynkową do żądania praw do treści dziennikarskich, których sama nie stworzyła ani za które nie zapłaciła”.
Wspólna blokada trenowania AI w robots.txt: obietnica na 2027 rok
W tym samym czasie konkurenci Mety ruszyli w przeciwną stronę. W piątek 30 października Google, Microsoft i OpenAI zapowiedziały, że uszanują jedną, wspólną regułę w robots.txt dotyczącą trenowania AI. Zamiast osobnych zapisów dla robota każdej firmy wystarczyłaby grupa o nazwie __usage_ai-training z regułą Disallow. Pomysł pochodzi z projektu, który Kevin Kelley z Anthropic zgłosił do grupy roboczej IETF, organizacji opracowującej standardy internetu. To projekt indywidualny, nie oficjalny standard.
Żadna z firm jeszcze go nie obsługuje, a harmonogramy się różnią. Google planuje wsparcie na początku 2027 roku i, jeśli strona nie ma osobnej reguły dla Google-Extended, potraktuje wspólny zapis jak blokadę Google-Extended, co wyłączy treść także z groundingu, czyli podawania jej modelowi przy generowaniu odpowiedzi w aplikacjach Gemini. Microsoft oddziela trenowanie od groundingu, nowe ustawienia zacznie respektować 1 lutego 2027, a po 1 marca 2027 przestanie uznawać stare tagi NoArchive i NoCache. OpenAI mówi o najbliższych kilku miesiącach. Mety na tej liście nie ma.
Co z tego wynika dla firm
Nasz wniosek: robots.txt staje się podstawowym narzędziem do zarządzania tym, co AI wolno zrobić z treściami firmy, ale nie zastąpi umowy. Spór z Metą pokazuje, że zgoda wpisana w regulamin platformy może sięgać dalej niż techniczny zakaz na stronie. Orzeczenie w Oslo i postępowanie w Londynie sugerują, że regulatorzy traktują ten problem poważnie, jednak polska firma nie ma dziś gwarancji, że UOKiK zdąży przed 20 listopada.
Przed tym terminem warto zrobić kilka rzeczy:
Decyzja, czy zostać na platformach Mety, zależy od tego, ile firma zawdzięcza tym kanałom i ile traci, oddając treści bez wynagrodzenia. Ten rachunek każdy musi zrobić sam, ale lepiej przed 20 listopada niż po nim.